|
Łukasz Kosiński
Grudzień 2008
Witam wszystkich zainteresowanych wyjazdem do Australii.
Mój wyjazd do Sydney to był jeden z najlepszych wyborów w moim życiu.
Z czwórką znajomych za cel podróży wybraliśmy właśnie to miasto ze względu na jego piękno i wspaniałe nastawienie ludzi. O tych rzeczach słyszeliśmy, jednak nie traktowaliśmy tego do końca poważnie. Nie chcieliśmy się rozczarować.
Przed wylotem załatwialiśmy wszystkie sprawy związane z wizą i szkołą w biurze ST WORK przy ulicy Szerokiej w Toruniu. Pracę musieliśmy załatwić sobie na miejscu, jednak w jej zdobyciu pomagał nam Wojtek reprezentujący ST WORK za granicą. W Sydney szczególnie w okresie wrzesień-październik, kiedy zaczyna się lato nie ma problemów z jej znalezieniem.
Po przylocie, z lotniska odebrał nas wyżej wspomniany Wojtek i zabrał samochodem najpierw do sklepu, żebyśmy się zaopatrzyli w coś do jedzenia, a następnie do mieszkania, które nam zorganizował. Czynsz tani, blisko centrum, jednak jeżeli chcesz poczuć Australię proponuję przeprowadzić się na jedną z plaż. My mieszkaliśmy i pracowaliśmy tuż przy plaży na Bondi Beach. Za mieszkanie płaciliśmy jakieś 110 dolców australijskich od osoby (a że byliśmy w piątkę to daje 550 za mieszkanie – tanio!), a zarabialiśmy między 13 a 20 za godzinę. Jeżeli pracuje się w restauracji to dochodzą spore napiwki. My jako studenci na nic lepszego liczyć nie mogliśmy. Co do szkoły to uczyliśmy się w college'u w zakresie biznesu i angielskiego. Szkoła stanowi warunek Twojej wizy. Inny warunek to, że pracować możesz do 20 h, ale my pracowaliśmy więcej, szczególnie w okresie świątecznym;}. Cena college'u za 4 miesiące to 1000 dolców. W tym jeden miesiąc wakacji, więc trochę sporo. W czasie wakacji możesz pracować do woli wg wizy. Tak więc wyjazd na rok to koszt koło 3000, ale tu w Polsce płaci się tylko 1000. Życie w Australii jest drogie, tak więc jeżeli zależy Tobie na zaoszczędzeniu pieniędzy to będziesz musiał zacisnąć pasa. My odpuściliśmy sobie chomikowanie kasy i żyliśmy jak chcieliśmy.
Przez 10 miesięcy zdążyłem nauczyć się surfingu i poznać niesamowitych ludzi z najróżniejszych krajów. Po pobycie w Sydney pojechaliśmy jeszcze na miesiąc do Tajlandii. Rewelacja. Była to wspaniała przygoda. Niesamowite chwile i wspomnienia. Szkoda, że to już koniec. Może kiedyś tam jeszcze pojadę.
Tobie tego życzę.
Łukasz
W celu uzyskania szczegółowych informacji prosimy o kontakt.
|