Nowy Jork Londyn Toruń Sydney |
|||||
|
|
|||||
|
Ula Ornowska Wrzesień 2007 Przepraszam za zwłokę w napisaniu relacji, ale tutaj naprawdę życie jakoś szybciej ucieka :)
Pierwsze wrażenia?
Poza tym są dwie drogi: szukać jakiejkolwiek pracy i odrabiać koszt wyjazdu albo żyć z tego, co się przywiozło (lub dostaje) z Polski. Ja niestety reprezentuję pierwszą opcję i na razie muszę się zadowolić mało ambitnym sprzątaniem. Praca w moim zawodzie będzie możliwa jak przejdę egzamin rejestracyjny, do którego się przygotowuję. Nie mogę powiedzieć, że to jest łatwe, ale mam szczęście do ludzi i spotykam tych, którzy chcą mi pomóc. W większości są to Polacy, młodszy nabór emigracyjny, więc nie mogę złego słowa powiedzieć o rodakach za granicą.
Zachwyca mnie tutaj wszystko co nowe i inne niż w Polsce, przede wszystkim widoki, kolory wody, nieba, zieleni, odgłosy (ptaki śpiewają po australijsku, o ile skrzek papug zwłaszcza nad ranem można nazwać śpiewem;), niesamowite zapachy kwiatów, a także ciepło klimatu. Ludzie są przyjaźni i raczej chętnie udzielają pomocy zbłąkanym sierotkom, sama tego kilka razy doświadczyłam. Obserwuję tu też specyficzne poczucie estetyki w ubiorze, np. elegant w garniturku i w adisasach albo kobieta w wełnianym sweterku i na bosaka...
Mam nadzieje, że troche zaspokoiłam Waszą ciekawość – najlepiej przyjedźcie sami się przekonać! Pozdrawiam Was z Australii, Ula
|
|||||
|
|||||