Nowy Jork               Londyn               Toruń               Sydney

Ula Ornowska

Wrzesień 2007

Przepraszam za zwłokę w napisaniu relacji, ale tutaj naprawdę życie jakoś szybciej ucieka :)
Biuro ST Work uczestniczyło w moich przygotowaniach do wyjazdu, bo prosiłam Was o pomoc. Wszystko odbyło się tak szybko, że nie miałam czasu martwić się na zapas;)

Pierwsze wrażenia?
Na razie chodzę do szkoły, gdzie uczę się angielskiego. W mojej klasie są prawie sami Azjaci, Koreańczycy i Tajlandczycy, Indonezyjczyk, chłopak z Nepalu, ale przygarneli mnie – jedyną białą – jak swoją żółtą :) Są życzliwi i pełni cierpliwości, bo pewnie tak samo nie mogą zrozumieć mojego polskiego akcentu jak ja ich azjatyckiego.

Poza tym są dwie drogi: szukać jakiejkolwiek pracy i odrabiać koszt wyjazdu albo żyć z tego, co się przywiozło (lub dostaje) z Polski. Ja niestety reprezentuję pierwszą opcję i na razie muszę się zadowolić mało ambitnym sprzątaniem. Praca w moim zawodzie będzie możliwa jak przejdę egzamin rejestracyjny, do którego się przygotowuję. Nie mogę powiedzieć, że to jest łatwe, ale mam szczęście do ludzi i spotykam tych, którzy chcą mi pomóc. W większości są to Polacy, młodszy nabór emigracyjny, więc nie mogę złego słowa powiedzieć o rodakach za granicą.
Po miesiącu pobytu tutaj mam mieszane uczucia. Może dlatego, że to dość krótki odcinek czasu i trudno powiedzieć, że zwiedziłam Australię – widziałam Sydney i okolice.

Zachwyca mnie tutaj wszystko co nowe i inne niż w Polsce, przede wszystkim widoki, kolory wody, nieba, zieleni, odgłosy (ptaki śpiewają po australijsku, o ile skrzek papug zwłaszcza nad ranem można nazwać śpiewem;), niesamowite zapachy kwiatów, a także ciepło klimatu. Ludzie są przyjaźni i raczej chętnie udzielają pomocy zbłąkanym sierotkom, sama tego kilka razy doświadczyłam. Obserwuję tu też specyficzne poczucie estetyki w ubiorze, np. elegant w garniturku i w adisasach albo kobieta w wełnianym sweterku i na bosaka...
Chyba tylko tutaj można spotkać na jednej ławce w metrze Hindusa w turbanie, Czarnoskórego w garniturku i skośnooką dziewczynę. Niesamowita jest ta mieszanka kultur i zwyczajów, która na codzień żyje porozumiewając się łamanym angielskim :)
Właściwie dzięki szkole mogę poznawać te kultury i łamać moje dotychczasowe stereotypy... Wiecie, że większość Koreańczyków jest chrześcijanami? Że w takim maleńkim Nepalu żyje więcej ludzi niż w całej Australii? Każdy dzień to jakieś nowe informacje.

Mam nadzieje, że troche zaspokoiłam Waszą ciekawość – najlepiej przyjedźcie sami się przekonać!

Pozdrawiam Was z Australii,

Ula


W celu uzyskania szczegółowych informacji prosimy o kontakt.

Licznik odwiedzin: 6952

Copyright © ST Work. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Projekt i wykonanie: Małgorzata Bożek, tekst: Kari

kalwaria-praszka.pl/ www.remontart.pl stwork.pl/ www.bbiala.boo.pl cz.oaza.pl