Nowy Jork Londyn Toruń Sydney |
||||||||||||||||
|
|
||||||||||||||||
|
Artykuły prasowe Magazyn „FUNDUSZE” – 25-09-2008, Marcin Król, www.fundusze-magazyn.pl Gospodarka australijskiego buszu
W prestiżowym indeksie Fundacji Heritage oceniającym poziom globalnej wolności gospodarczej, Australia znajduje się na 4 miejscu (Polska na 83). Oceniając podstawowe wskaźniki ekonomiczne Australia może być alternatywą dla inwestycji w Chinach, które są głównym partnerem handlowym Aborygenów.
W tle gmachu opery O sile australijskiej ekonomii niech świadczy fakt, że rok 2007 był 16. z rzędu okresem wzrostu, aktualna stopa bezrobocia wynosi ok. 4,3 proc., a budżet wykazuje nadwyżkę w wysokości 1,8 proc. PKB. Prognozy na rok 2008 zakładają wzrost PKB o 2.75 proc. (3.25 proc. w 2007 r.). Na przestrzeni ostatnich 10. lat średnioroczny wzrost gospodarczy wyniósł 3.6 proc. i był w tym okresie najwyższy wśród państw wysoko uprzemysłowionych. Dostawca dla Chin Australijski boom gospodarczy jest niewątpliwie wynikiem dynamicznego rozwoju regionu Azji i Pacyfiku, a przede wszystkim ogromnego zapotrzebowania Chin na surowce (wg ostrożnych szacunków 40 proc. australijskiego PKB generowanych jest przez sektor wydobywczy i obsługujące go spółki). Australia dzięki swojej geograficznej bliskości jest naturalnym dostawcą gazu ziemnego, ropy naftowej, węgla, uranu, metali strategicznych i produktów rolnych. Chiny są obecnie głównym partnerem handlowym Australii, a chińskie firmy dokonują wzmożonych transakcji M&A (fuzji i przejęć) miejscowych przedsiębiorstw, szczególnie spółek surowcowych. Tam gdzie akwizycja nie jest możliwa, Chińczycy szukają innych sposobów przejęcia kontroli nad ważnymi strategicznie złożami, np. w postaci długoterminowych (do wyczerpania zasobów) kontraktów, de facto z prawem do ich całkowitego nadzoru w okresie obowiązywania umowy. Dobrym przykładem niech będzie największa australijska firma naftowo-gazowa, Woodside Petroleum z siedzibą w Perth, która posiada rozległe koncesje w australijskiej strefie ekonomicznej przed zachodnim wybrzeżem kontynentu. Otóż żeby dostać się na znajdującą się tam największą na świecie platformę wydobywczą, eksploatującą gaz i będącą de jure własnością australijskiej spółki, wymagana jest zgoda władz chińskich. Władze w Canberze zdając sobie niewątpliwie sprawę z coraz większego uzależnienia ekonomicznego od Pekinu, mają zarazem świadomość, że obecny wysoki poziom życia w Sydney, Melbourne czy Perth jest właśnie „spieniężeniem” bliskich relacji gospodarczych z Chinami i że nie ma w praktyce innej drogi, niż uznanie przywódczej roli ekonomicznej państwa środka w regionie Azji i Pacyfiku. To pragmatyczne podejście znajduje m.in. wyraz w fakcie, że nowy premier australijskiego rządu jest znanym specjalistą ds. Chin, mówiącym przy tym płynnie po mandaryńsku. Tak więc, jeżeli wierzymy w dalszy boom gospodarczy w Chinach oraz w wysokie ceny surowców, i zarazem obawiamy się inwestowania w fundusze lokujące środki w mało na ogół przejrzyście działające firmy z Pekinu, Szanghaju czy Szenzenu, warto przyjrzeć się Australii jako realnej alternatywie. Aborygen = akcjonariusz Giełda australijska (Sydney – ASX) jest w istocie bardzo podobna do kanadyjskiej (artykuł o giełdzie w Toronto, „Fundusze”, nr 6), obie w dużej mierze są w cieniu wielkich, światowych rynków i zarazem charakteryzują się znaczącym udziałem spółek surowcowych wśród notowanych podmiotów. Równocześnie w żadnym innym państwie świata, procentowy udział akcjonariuszy w stosunku do ogółu ludności nie jest wyższy niż w Australii (ponad 52 proc.). Do najbardziej znanych przedsiębiorstw notowanych na ASX należą koncerny BHP Billiton (miedź i inne metale strategiczne) oraz Rio Tinto (ruda żelaza), o którą toczy się największa obecnie bitwa o przejęcie pomiędzy BHP a chińskim państwowym koncernem Chinalco. Równocześnie spółki surowcowe stanowią jedynie nieco ponad 23 proc. łącznej kapitalizacji podstawowego indeksu ASX 200 (wykres), dalsze 23 proc. to instytucje finansowe, następnie branża nieruchomości z 11 proc. udziałem, zdominowana przez tzw. fundusze REIT (R eal Estate Investment Trust), wehikuł umożliwiający legalne uniknięcie płacenia podatku od zysku z inwestycji, poprzez dystrybucję wyjątkowo wysokiej dywidendy (giełda w Sydney charakteryzuje się tradycyjnie wysoką średnią wypłacanej stopy dywidendowej na poziomie przeszło 4 proc.). Warto ponadto wiedzieć, że miejscowy rynek kapitałowy jest, podobnie jak polski, w istotny sposób stymulowany przez regularny i znaczący napływ środków zgromadzonych przez miejscowe fundusze w ramach obowiązującego systemu ubezpieczeń emerytalno-rentowych.
W efekcie w ciągu ostatnich 20 lat indeks MSCI dla Australii osiągnął ponad 25 proc. lepszy wynik od światowego indeksu MSCI (Morgan Stanley Capital International – indeks bazujący na spółkach notowanych na rynkach wysoko rozwiniętych i będący zarazem podstawowym odnośnikiem dla wyników funduszy inwestycyjnych). Należy przy tym pamiętać, że ostatni „up and down” na cenach surowców oraz ogólnie negatywne nastawienie do rynków kapitałowych, w sposób istotny wpływa na wycenę giełdy w Sydney. Wybrane fundusze inwestycyjne dostępne na polskim rynku lokujące część środków na rynku australijskim
Marcin Król Źródło: opracowanie własne na podstawie danych funduszy Wydanie internetowe www.fundusze-magazyn.pl
|
||||||||||||||||
|
||||||||||||||||