Nowy Jork Londyn Toruń Sydney |
|||||
|
|
|||||
|
Artykuły prasowe „Magazyn Świat Podróże i Kultura” - nr Newsletter nr 92 - 12 września 2006, nowa.magazynswiat.pl
Patronat: Australia – ziemia spalona słońcem Przejechaliśmy 10.000 km po najbardziej odludnych, dzikich terenach Australii Zachodniej i Terytorium Północnego, w tym 3000 km po drogach terenowych, pokonując zdradliwe rzeki i błota. Zaczarowały nas pasiaste kopce skalne Parku Narodowego Bungle Bungle (wpisanego na Listę Światowego Dziedzictwa Kultury i Przyrody UNESCO) i związane z nimi tajemnicze legendy aborygeńskie. ![]() Mordercze upały, niedostatek wody i surowość krajobrazu, nauczyły nas respektu do tej krainy. Naszą codziennością były pyliste drogi, setki kilometrów czerwonej ziemi, pustej aż po horyzont, aleje baobabów i przejazdy przez rzeki, w których żyją krokodyle. ![]() Świt oznajmiały wrzaskiem papugi kakatu, nocami słychać było ciężkie skoki zabłąkanych kangurów. Północne krańce Australii Zachodniej wprowadzają w zupełnie inny świat, tropikalnych lasów, bujnej przyrody, huczących wodospadów Mitchell. Ukryte wśród wilgotnych paproci kaskady skrywają tajemnicę naskalnych, aborygeńskich malowideł, których historia pełna jest zagadkowych niejasności co do autorstwa i czasu powstania. ![]() Niemal mistycznym przeżyciem była wizyta w misji katolickiej, Bidyadanga, prowadzonej przez księdza z Polski. Teren misji jest niedostępny dla białych, pod groźbą 5000 $ kary. Jako goście ojca Emila, mieliśmy niepowtarzalną okazję uczestniczyć w polowaniu na jaszczurki, łowieniu ryb, zbieraniu roślin o magicznych właściwościach i wysłuchać prastarych aborygeńskich legend. Dopełnieniem historii tego miejsca były opowieści ojca Emila o trudnej, wymagającej wielkiej pokory i cierpliwości pracy z miejscowymi ludźmi. ![]() Po niedostępnych, odludnych terenach które przebyliśmy z trudem ale i satysfakcją, rozpoznawalna na całym świecie skała, Uluru, wznosząca się w czerwonym środku Australii, rozczarowuje otoczką wielkiego przemysłu turystycznego. Sprawdza się za to jako łup rzucony na pożarcie tłumom, odciągając autokary pełne japońskich turystów od dzikich i magicznych miejsc australijskiej północy. Kinga Kłak
|
|||||
|
|||||