Nowy Jork Londyn Toruń Sydney |
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
Artykuły prasowe „Magazyn Świat Podróże i Kultura”, nr 10 - sierpień 2005, nowa.magazynswiat.pl
Kultura i sztuka: Sztuka tworzona bumerangiem Sztuka australijskich Aborygenów przez długie lata pozostawała w ukryciu. Dużą winę za to ponoszą
W tym samym nieomal czasie w samym sercu australijskiego buszu, osadzie o nikomu nic nie mówiącej nazwie Papunya w pobliżu Yuendumu, położonego z kolei jakieś 200 mil od Alice Springs wśród ludu Warlpiri narodził się ruch zwany później malarstwem pustyni. To niesamowite, nierzeczywiste i nierealne dla nas malarstwo kropkowe zrodzone najzupełniej samoistnie bez jakichkolwiek zewnętrznych wpływów, stanowiło kontynuację osobliwego nurtu w sztuce o korzeniach sięgających 30, a może i nawet 40 tysiącleci.
Zrozumieć sztukę Dla większości z nas znaczenie ma wyłącznie to, co jest ładne i kolorowe, co się podoba lub nie, i oglądając aborygeńską sztukę sami sobie ograniczmy jej odbiór, nie będąc w stanie nawet odgadnąć intencji autora i jego jakże innego od naszego widzenia świata. A przecież od wielu już tysięcy lat sztuka ta była najściślej związana z religią i wierzeniami. Jak pisze Ryszard Bednarowicz–autor wydanej w roku ubiegłym w Poznaniu „Sztuki Aborygenów” obraz-wzór spełnia w niej znacznie szerszą funkcję niż w znanych nam powszechnie dość formalnych i dekoracyjnych pracach modernistycznych. Dla jego autora jest on nie tylko świadectwem i dowodem własności określonego terenu ale też metodą przekazu wiedzy i sekretnych treści wplecionych w mitologię i szeroką symbolikę codziennego życia.
„Wiedza, wierzenia i sztuka w tym systemie kulturowym funkcjonują nierozdzielnie i są manifestacjami świętych aktów stwórczych oraz miejsc, gdzie według wierzeń Aborygenów emanuje energia pozostawiona przez mitycznych Przodków”. Znajomość wierzeń i mitologii Aborygenów niebywale ułatwia rozumienie ich kultury, staje się pomocna w odbiorze ich sztuki od zawsze ściśle związanej z religią, której podstawą są wydarzenia nawiązujące do Czasów Stworzenia, kiedy to mityczni Przodkowie stworzyli wszystkie formacje geologiczne oraz przekazali ludziom prawa i zasady postępowania. Wśród pierwotnych mieszkańców Australii Centralnej jeszcze i dzisiaj upowszechnione jest przekonanie, że istoty ludzkie „na początku” były tylko częściowo uformowane i stanowiły swego rodzaju pośrednie formy pomiędzy światem roślin a zwierząt, a ostateczna transformacja w ludzką postać nastąpiła dopiero w wyniku przekazania ludziom duchowych wartości przez Przodków: Miodową Mrówkę, Kangura, słodki ziemniak Yams, Deszcz, Ogień, itd. Tym samym przodkami i totemami w aborygeńskiej religii mogą być zarówno zwierzęta, rośliny a nawet formacje geologiczne, zjawiska przyrodnicze takie jak deszcz lub przedmioty, jak ogień czy miód.
Wyjątkowość Warlpiri
Warunki geograficzno-historyczne sprawiły, że ludy Warlpiri wykształciły inny niż sąsiedzi typ obrazowania ograniczając barwy do czterech tradycyjnych kolorów: czerni, bieli, czerwieni i żółci. Pozostali im wierni nawet i teraz, mając do dyspozycji nieznane im wcześniej materiały, na których w dalszym ciągu przedstawiane są wielkiej wagi historie mityczne związane z Bulwą Yams, Jaszczurką, Kangurem, Miodową Mrówką, Papugą Falistą Wężem i Wodą. Ta sztuka nadal łączy świat natury z kulturą i odtwarzając wyobrażenia świata człowieka żyjącego w harmonii z przyrodą i nawet obrazy malowane wyłącznie na użytek zachodniego rynku sztuki nadal przedstawiają dawne historie sakralne, których podstawą są religijne mity Czasów Stworzenia z angielska określane terminami Dreaming lub Dreamtime, które akurat niewiele mają wspólnego z ich prawdziwymi aborygeńskimi nazwami. Komercyjny tryumf
Komercyjny sukces malarstwa kropkowego w latach 80 i 90 ubiegłego stulecia sprawił, iż sztuka Aborygenów „wywarła się” z dość rzadko odwiedzanych wystaw w muzeach etnograficznych a jej niemieckie, francuskie i amerykańskie prezentacje zostały dostrzeżone przez zawodowych krytyków, dla których chyba jednak bardziej cennym było jej podobieństwo do popularnych już w zachodnim świecie form minimalizmu, op-artu i geometrycznej abstrakcji. Sukcesem chyba będzie również warszawska premiera „sztuki pustyni” prezentowana w sierpniu w Green Gallery przy Krzywym Kole. Prezentowane prace pochodzą z kolekcji mieszkającej od 1960 roku w Australii dziennikarki Jolanty Wolskiej, która chyba skutecznie postanowiła zainteresować warszawska publiczność twórczością jednego szczepu Warlpiri, których główną osadą jest Yuendumu, oddalone o 300 km na północny-zachód od Alice Springs w Australii Centralnej.
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||